pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Oszczędności to sprawa życia i śmierci

KUP LICENCJĘ
Karol Jedliński
Pin It email print

W imię przyszłości warto przyhamować z konsumpcją. Państwo musi zbudować system zasysający chętnych do odkładania na emeryturę

 

Notowania

PZU, GPW, PKOBP

Tło ostatniej debaty z cyklu „Czas na patriotyzm gospodarczy” było w przewadze czerwone. Odbywała się w sali notowań GPW, a giełda dołowała w związku z pogłoskami, że politycy mogą ostatecznie zdemontować OFE. Dziewiątka uczestników rozmowy również — nieraz bardzo otwarcie — zapalała czerwone alarmowe światło.

Spotkanie dotyczyło bowiem kwestii lokalnego rynku kapitałowego, masowego oszczędzania oraz budowy spójnego programu gromadzenia kapitału przez Polaków. Takiego, w którym istotną rolę odgrywałyby duże firmy, państwo, ale także giełda oraz instrumenty związane z III filarem emerytalnym. Tu mamy wiele do nadrobienia, a czasu mało.

— Jak i czy mobilizować do oszczędzania? Czy państwu na rękę jest schładzanie konsumpcji Polaków? Dlaczego tak mało osób oszczędza w zorganizowany sposób? — pytał prowadzący debatę Grzegorz Nawacki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, kierując wzrok w stronę Leszka Skiby, podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. Przedstawiciel rządu starał się wydać salomonowy wyrok w pojedynku między wydawaniem a oszczędzaniem. W końcu jest strażnikiem budżetu.

— Kluczowa kwestia dotyczy salda, w sytuacji gdy ograniczymy wydatki. W dłuższym okresie wzrost gospodarczy jest warunkiem dobrej polityki fiskalnej. Oszczędności są istotne, potrzebne, żeby mieć wysoką stopę inwestycji, a ich poziom jest największym problemem polskiej gospodarki. Bez wzrostu inwestycji nie jesteśmy w stanie utrzymać tempa rozwoju gospodarczego i polityka fiskalna musi to uwzględniać — wyłożył rację stanu Leszek Skiba. Prof. Małgorzata Zaleska, prezes GPW, współgospodarza debaty, deklarowała jednoznacznie:

— Potrzebujemy oszczędności długoterminowych. Bez nich w dłuższej perspektywie będą tylko problemy, m.in. ze stabilnością sektora finansowego. Może to też rodzić niepokoje społeczne wobec niezabezpieczenia przyszłości na emeryturze. Trzeba podjąć zdecydowane kroki — zdiagnozowała menedżerka.

Próg bólu

Oszczędzaniem po polsku od lat para się nie kto inny, jak Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP. I przez ten czas zbierał obserwacje na temat mitu pt. „czy Polaków nie stać na oszczędzanie”. Stać nas, ale w określonych sytuacjach.

— Polacy niekoniecznie mają świadomość, że po przejściu na emeryturę ich stopa życiowa będzie wyraźnie niższa. Polacy oszczędzają wówczas, kiedy zacznie ich to boleć. Równowaga konsumpcji z myśleniem o przyszłości jest do wypracowania. To jest dobry czas na całościowy międzyresortowy plan. Do stworzenia jeszcze w tym roku. Taki plan oszczędnościowy na rzecz zrównoważonego rozwoju — nawoływał Zbigniew Jagiełło. Bartosz Marczuk, wiceminister resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, precyzował, że emerytury wypłacane według nowych procedur są niższe, dla wielu osób poniżej progu bólu.

— W skali makro mamy ambitny cel: wyraźnie zwiększyć inwestycje, ale spójrzmy w perspektywie mikro, dlaczego nie oszczędzamy. Z istniejących programów wspieranych przez państwo nie ma żadnego, który niejako sam zasysałby ludzi do oszczędzania. Takiego, że jeśli ktoś zostanie obok niego, to poczuje stratę. Mamy także dość marny serwis usług publicznych przy wysokich podatkach. Niby jest 500+, ale musimy kupować dzieciom korepetycje, płacić za przedszkola, usługi zdrowotne. Pamiętajmy też, że nadrabiamy zaległości konsumpcyjne po komunizmie — analizował Bartosz Marczuk.

Żadnych numerów

Jak na spostrzeżenia z ław rządowych zareagowali prywatni przedsiębiorcy? Piotr Osiecki z Altus TFI im przyklasnął, dodając, żeby przy programie oszczędzania aktywizować rynek kapitałowy.

— Obecne programy takie jak IKE, IKZE i PPE mają mało zachęt podatkowych. Warto znaleźć system obowiązkowy z punktu widzenia pracodawców, taki, żeby pracownika bolało, jeśli do niego nie wejdzie — apelował Piotr Osiecki. Program można napisać i ogłosić, co jednak z zaufaniem Polaków do oszczędzania wespół z państwowymi rozwiązaniami? Łukasz Kwiecień, wiceprezes TFI PZU, podkreślał, że poprzednie ekipy mają tu niemało niechlubnych osiągnięć.

— Brakuje pewności, że nie będzie takich numerów jak z OFE oraz tej absurdalnej retoryki przy ich reformie. Ponadto istniejące rozwiązania są pełne bubli prawnych, przepisów nieprzystających do rzeczywistości. Zachętą mogłaby być nie ulga podatkowa, lecz np. premia od fiskusa dla oszczędzających — jeśli oszczędzisz 1 zł, drugi ci dołożymy. Socjotechnicznie to może zadziałać — dywagował Łukasz Kwiecień. Tu małą kontrę dał jeden z wielkich polskich kapitalistów — Adam Góral.

Właściciel Assecco przyznawał szczerze, że zarówno on, jak i jego współpracownicy najpierw koncentrowali się na zarabianiu, zaspokajaniu potrzeb, a dopiero potem na oszczędzaniu. — Jestem sympatykiem oszczędzania, ale przed nim stawiam bogacenie się i edukację, czym jest rynek kapitałowy — mówił Adam Góral.

Ulga w kąpieli

Szczegółowe recepty na oszczędzanie po polsku 2.0? Najgłośniejszym echem w mediach odbiły się słowa prezes GPW. Małgorzata Zaleska wyszła z pomysłem, by choć część pieniędzy wypłacanych w ramach programu 500+ trafiała w ręce Polaków w formie obligacji. Dla tych, którzy będą się trzymać obligacji czy akcji, można przygotować dodatkowe ulgi.

— Marzy mi się, żeby papiery wartościowe były przekazywane z pokolenia na pokolenie, jak to jest w krajach z dłuższą tradycją rynków kapitałowych — stwierdziła Małgorzata Zaleska. Czy słowo „ulga” zrobiło wrażenie na Leszku Skibie? Wiceminister finansów nie dał się namówić na jednoznaczne deklaracje.

— Myślimy, żeby taki komponent związany z ulgami podatkowymi był rozważony w ramach programu zrównoważonego rozwoju — powiedział Leszek Skiba. Bartosz Marczuk zastrzegł, że jeśli państwo zechce zmuszać masy do oszczędzania, to polegnie. — Państwo też musi podjąć wysiłek finansowy w nowym programie, a także zaproponować proste produkty — podkreślił wiceminister. — Nie można też wylać dziecka z kąpielą i ostatecznie rozebrać OFE. Trzeba wspierać rodzimą giełdę — dorzucił Piotr Osiecki.

Adam Góral podkreślał, że skoro oszczędzać mamy ze wsparciem rynku kapitałowego, to trzeba popracować nad zaufaniem do giełdy i jej transparentnością. Prezes PKO BP dodał, że warto poprawiać regulacje w segmencie oszczędzania, tak jak przedsiębiorcy nieustannie poprawiają swoje produkty.

— To nie jest powód do wstydu, lecz przejaw pragmatyzmu — zaznaczył Zbigniew Jagiełło, namawiając do oszczędnościowej symbiozy na linii człowiek — firma — państwo. Łukasz Kwiecień natomiast wyciągnął z rękawa swoje hasło: zrównoważony rozwój. — Oszczędności to sprawa życia i śmierci. Do tego jako gospodarka nie pojedziemy na jednym silniku do końca świata. Trzeba, aby ta sala żyła notowaniami, a nie tylko konferencjami — apelował wiceprezes TFI PZU. Optymistyczny scenariusz dla sali notowań? Jeśli powstanie masowy program oszczędzania, to część tego kapitału trafi na giełdę i będzie dla niej doskonałym paliwem.

Od e-gospodarki po inwestorów

To była już VII edycja programu „Czas na patriotyzm gospodarczy”, podzielona na trzy debaty z udziałem czołowych polityków, menedżerów i przedsiębiorców spod flagi biało-czerwonej. Kolejne spotkanie 17 czerwca w sali notowań GPW dotyczyć będzie m.in. e-gospodarki i patentu na innowacyjność. Zaś 27 czerwca tuzy polskiej sceny biznesowej oraz publicznej będą dyskutować o tym, jak inteligentnie przyciągnąć inwestorów zagranicznych i wykorzystać ich do rozwoju polskiej gospodarki. Bezpłatny udział w debatach możliwy jest po rejestracji na stronie patriotyzm.pb.pl/debaty.

© Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1 Komentarze

Krzysztof 2016-06-30

Szanowny Panie, Przeczytałem pana artykuł „Oszczędności to sprawa życie i śmierci” i ze zdumieniem zauważyłem, że pomysł aby cześć pieniędzy z programu 500+ trafiał w ręce Polaków w formie obligacji, przypisuje Pan prof. M. Zaleskiej. Otóż chciałbym powiedzieć, że pojawiał się on już wcześniej w dyskusjach osób związanych z rynkiem finansowym oraz na różnego rodzaju forach giełdowych. Może z racji zajmowanego stanowiska głos tej pani jest bardziej słyszalny niż innych osób, ale spierałbym się o przypisywanie autorstwa tego pomysłu akurat jej.



Organizator

Partner debaty
"Polska silna kapitałowo"

Partnerzy debaty
"Polska innowacyjna"

Partnerzy debaty
"Jak inteligentnie przyciągać
inwestorów zagranicznych"

Patronat honorowy





Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu